sobota, 19 maja 2012

Rozdział III


- Sara.. Sory, ale ja nie idę do szkoły. Po tym, co zobaczyłam.. Nie jestem w stanie.
-, Ale jesteśmy już w połowie drogi.!
-No trudno, ja nie zniosę dzisiaj jego słodkich słówek, gdy będzie udawał, że się nic nie stało.
-No dobra, powiem w szkole, że jesteś chora. Paa, trzymaj się. Potem do Ciebie wpadnę.  
Przez krótką chwile patrzałam jak Iza idzie w przeciwną stronę zalana łzami. Było mi jej strasznie szkoda, nie chciałam patrzeć jak cierpi. Postanowiłam coś z tym zrobić.
Doszłam do szkoły, z daleka już słyszałam Kacpra, który krzyczał ‘‘ Oo.. Hej, Saruś! ‘‘
- Hej ; D, słychać cie już na drugiej stronie ulicy . – Zarzuciłam, przytulając go.
- Gdzie Iza? Wy zawsze razem chodzicie do szkoły.
- Eee … - nie chcąc, aby ktoś się na razie o zaistniałej sytuacji dowiedział’ powiedziałam – Przeziębiła się i leży w łóżku.
- Aha… Współczuje. Chociaż dzięki temu, będziemy mogli spędzić więcej czasu razem.
Po tych słowach zrobiło mi się jakoś cieplej w środku. Miło, że lubi moje towarzystwo.
Położył rękę na moich ramionach i weszliśmy do szkoły.
Zauważyłam Dominika na schodach rozmawiającego z kolegami. Przeprosiłam na chwilę Kacpra i poszłam do tego zdradliwego dupka.
- Widzę, że miło wam Się rozmawia, niestety porwę wam kolegę na chwileczkę. – Syknęłam z ironicznym uśmieszkiem. Czułam tylko na sobie zdziwione wzroki chłopaków.
- Pali się czy co.? – Zaśmiał się.
- Nie. Jest o wiele gorzej, i zasmucę Cię.. że to na Twoją niekorzyść. –  parsknęłam widząc, że powoli się domyśla …
- Czekaj, czekaj.. O czym ty mówisz.?
- O Twojej tzw. ‘’miłości’’ do mojej przyjaciółki.
- Chodzi o Izę.? Czemu tzw..? Przecież ją kocham, obie o tym dobrze wiecie?.
- Taaa.. Myślałeś, że ona się nie dowie.? To jesteś w błędzie. Widziałyśmy Cię dzisiaj z Martyną. Jesteś totalnym frajerem. Po roku razem ty odstawiasz taką szopkę.?!
- Coo.?! O nie.. Pewnie Iza nie chce mnie znać..? Ja ją kocham, Martyna dla mnie nic nie znaczy..
- Jak dla Ciebie, namiętne obściskiwanie się nic nie znaczy … to jesteś jakiś nienormalny.. Oj, sory.. i tak jesteś.! Jak mogłeś.? Dlatego ostatnio dla Izy byłeś taki zimy … Już tamtą dzi.wkę obdarzasz większym uczuciem …
- Kurde. Musze to jakoś naprawić. Nie mogę jej stracić. Zależy mi na Izie.! – Po tych słowach, pobiegł gdzieś. Nawet koledzy go nie zatrzymali.. Było też słychać z ich strony teksty typu: ‘ Ostroo.. ‘, ‘ Niezła Akcja ‘’ itp...·

Lekcje szybko minęły. Dzień minął nie najgorzej poza tym jednym szczegółem. Na ostatniej lekcji dostałam liścik od Kacpra – ‘’ Dzisiaj po szkole, idziemy na lody. Co ty na to.? Ja stawiam;* ‘‘. ·Odwróciłam się do niego i pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.
- Sara! A może przeczytasz nam na głos.? – Zwróciła się do mnie zirytowana nauczycielka.
- Nie, naprawdę. To nie na tyle ważne, aby wszyscy o tym wiedzieli. – Odparłam bezczelnie. Większość klasy zaczęła się śmiać.
- Uważaj na słówka młoda damo.! Trochę szacunku.! – Krzyknęła.
__________________________________________________
Mam nadzieje, że się spodoba . ^^ 

piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział II


Następny dzień, wtorek. Ten dzień tygodnia lubię najbardziej. Nie wiem, czemu jakoś tak jest.  Ciągle myślę o wczorajszym dniu. Niechętne o tym myślę, bo do tego czasu moje zdanie na temat miłości było takie: ‘‘ Niby się kochają, ale nawet nie wiedzą, co to znaczy miłość. ‘‘.  Więc sądziłam także, że w tym wieku też nie mogę kochać, w końcu mam tylko ponad 15 lat. Ciągle i w kółko te myśli latały po mojej głowie. Moje przemyślenia przerwały dwa długie dzwonki do drzwi. Otworzyłam drzwi, a przed nimi stała uśmiechnięta od ucha do ucha Iza.
- Hej.! A co ty taka nie w humorze.? – Spytała, dokładnie mi się przyglądając.
- Eee… Po prostu nie wyspałam się. - Wymyśliłam coś szybko, nie zdradzając, że mój dzisiejszy humor jest związany z wczorajszym dniem. - Przecież jest jeszcze wcześnie, miałaś przyjść o 7.30 …
- Ups.. Ktoś tu chyba dzisiaj zaspał.. Przecież jest już 7.35.. – Zachichotała Iza.
- Co.? O mój boże wejdź, ja się szybko wyszykuje. – Powiedziałam wściekła, poczym pobiegłam do łazienki.
15 minut później.
- Sarciu, szybciej stoisz już przed lustrem 15 min. – wytykała mi najwyraźniej znudzona Iza.
- Już, już. Jeszcze tylko szminka.. – Odpowiedziałam.
Nigdy się tak nie stroiłaś, a zwłaszcza do szkoły. Hmm.. Czyżby ktoś zawrócił Ci w głowie.? – dopytywała z ironicznym uśmieszkiem.
- Pff.. Co ty, Iza. Oszalałaś. Nikt mi się nie podoba. Ha ha. – Zarzuciłam, następnie szybko zmieniając temat.
Ubrałam szybko trampki i poszyłyśmy w stronę, znienawidzonej szkoły.
Przechodząc przez jedną z uliczek, zatrzymałam się.
- Co.? Przecież to Dominik. I to na dodatek całuje się z Martyną. Przecież Iza się załamie. – Myślałam jednocześnie patrząc na to i nic nie mówiąc.
- Co ty tam zobaczyłaś. Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha.
- Nie wiem czy chcesz, ale powinnaś to zobaczyć.
Po tych słowach zaniepokojona Iza, podeszła do mnie.
- Jak on mógł, ale z niego frajer. – Wydusiła z siebie i się rozpłakała.
Odrazy podbiegłam do niej, aby ją pocieszyć.
- Nie martw się, nie zasługiwał na Ciebie. – Mówiłam.
___________________________

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział I


Dryyyń.!  Dryyń.! – Odezwało się głośne dzwonienie budzika.
Co?!  Już siódma..: (  – Mówiłam sama do siebie.
Dzisiaj szczególnie nie chciało mi się iść do szkoły. Powód jest jasny. 14 luty – Walentynki. Nie przepadam za tym dniem.! Nie widzę w nim nic szczególnego, to tylko kolejne kartki, które po przeczytaniu zostają rzucone w kąt. No i oczywiście te ‘’zakochane pary’’, które mimo tego, że myślą, że to miłość to i tak wszyscy znają prawdę. Ale jakoś trzeba go przeżyć. Ubrałam ulubioną bluzkę, ciemne rurki i czerwone trampki, zarzuciłam na siebie kurtkę, a plecak przerzuciłam przez jedno ramie i powędrowałam do szkoły. W drodze do szkoły przechodziłam przez ulicę, na której było mnóstwo sklepów. W dosłownie każdym było widać wiszące serduszka, czerwone baloniki itp.
Gdy weszłam do szkoły podeszła do mnie moja najlepsza przyjaciółka:
- Wesołych Walentynek.! - Powiedziała Iza, wręczając mi misia.
Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z plecaka podobnego.
- Dziękuje.! – Powiedziałam przytulając ją. – Ten jest dla Ciebie.
Zawsze wymieniamy się prezentami w ten dzień. To jest taka nasza tradycja.:)  Wzięłam ją pod rękę i poszłyśmy pod klasę. Wszyscy mieli przyklejone uśmiechy. Po niektórych było widać, że są sztuczne.
- Zaraz wrócę – powiedziała Iza. Kiwnęła głową do kolegi, który stał na przeciwko nas, po czym uciekła do swojego chłopaka, rzuciła się mu na szyje i ukradkiem patrzała w moją stronę.
Dziwnie się poczułam w tym momencie. Zamyśliłam się, zupełnie nie zauważając, że ktoś do mnie podszedł.
- Hej, ślicznie dziś wyglądasz. – Rzucił wstydliwie chłopak, któremu Iza dawała dziwne sygnały.
- Cześć Kacper, dziękuje. – Odpowiedziałam uśmiechnięta. Był to mój przyjaciel i od razu wyczułam, że coś jest nie tak. – Coś się stało, jesteś jakiś zmieszany.?
- Nie nic … Tylko… Chciałem Ci coś dać. – Powiedział wyciągając zza siebie czerwono-białą kartkę w serduszka. – Proszę.
Stał przez dłuższą chwilę przede mną wpatrując głęboko swoje piękne niebiesko-szare oczy, po czym odszedł. Nie wiedziałam, co się dzieje. Totalnie mnie zamurowało. Stałam tam wryta przez około 5 min. ‘Obudziła’ mnie dopiero Iza, szczypiąc mnie w ramię.
Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji, że mnie zatkało. Przez resztę lekcji nie byłam w stanie myśleć o niczym innym. Te kartki, które wcześniej dostawałam nie miały, aż takiego znaczenia. Długo o tym myślałam, czułam motylki w brzuchu. Cały czas przed oczami miałam jego twarz i te piękne oczy. Co chwile przez myśl przechodziło mi, że może się zakochałam, ale nie brałam tego na poważnie.
________________________________________________________________________________
I jak sie wam podoba .?
Komentarze mile widziane :D